SEMESTR patronuje:








Szukaj lokum z:
Mieszkania i pokoje do wynajęcia
 Znajdź pracę:

 pracuj.pl - pracujesz jak chcesz!

     Na Luzie    |     Do Pracy!    |     Na Studiach    |     Podróże    |     Wywiad    |     Kariera
  szukaj

Na początku roku akademickiego studentka Uniwersytetu Wrocławskiego rzuciła się z wysokiego piętra akademika. Zginęła na miejscu. W czasie ostatniej letniej sesji student Politechniki Gdańskiej zaatakował siekierą profesora...

Od jakiegoś czasu słyszymy o szokujących wydarzeniach: oto nasi rówieśnicy, koledzy, znajomi nagle rezygnują z życia. W czerwcu 2002 r. wstrząsnęła Wrocławiem śmierć młodego człowieka - studenta I roku politechniki, który rzucił się z okien uczelni i zginął. Minęły niecałe trzy miesiące i historia się powtórzyła: tym razem dziewczyna, uniwersytet, okno akademika... Wiosną br. Gdańsk również otrzymał tragiczne doniesienia: samobójstwo studentki, miesiąc później - studenta.

Kiedy zdarzyło mi się mieszkać w Poznaniu, tam miało miejsce podobne wydarzenie: studentka IV roku wyskoczyła z okna uczelni. Spekulacje: dlaczego, co się stało, jak to możliwe? Prestiżowa uczelnia, świetne wyniki w nauce, dobra rodzina. Więc - dlaczego?...

Ponad ludzkie siły?

Powodów może być wiele.

- Wyobcowanie i samotność w nowym mieście i środowisku - pisze Małgorzata. - Nowe obowiązki, którym człowiek nie daje rady, nowe zasady, których nie zna.

- Problemy w nauce, strach przed nowymi wyzwaniami, poczucie braku akceptacji w nowym środowisku - twierdzi Anka. - Obawa, że swoim życiem nie realizuje się oczekiwań rodziców.

- Nieumiejętność radzenia sobie w nowej rzeczywistości, rozstanie z dziewczyną, chłopakiem, brak wiary w siebie, brak oparcia w rodzinie - pisze Agnieszka.

"Wśród przyczyn prób samobójczych najpierw należy wskazać na to, co dotyka całe społeczeństwo: szybkie tempo życia, ogrom codziennych spraw, informacji, które w pewien sposób nas dotyczą, anonimowość, brak więzi rodzinnych i społecznych, niepewność na rynk u zatrudnienia, znaczące dysproporcje zamożności wśród ludzi, niezdrowa rywalizacja, "układy" - znajomości, ucieczka w alienacje. - mówi psycholog Elżbieta Szumiło, wykładowca Uniwersytetu Wrocławskiego - Kolejne powody "ucieczki w śmierć" wynikają z faktu, że czas studiów to okres życia, w którym głównym celem staje się konieczność odpowiedzi na pytania: "kim jestem?", "kim chcę być w przyszłości?" Nieumiejętność odpowiedzi na te pytania może mocno zaburzać poczucie tożsamości każdego człowieka. Istotną gr upę czynników wpływających na drastyczną rezygnację z życia stanowi też osobista historia: określona sytuacja w rodzinie, na uczelni, w pracy, relacje z innymi. Najbardziej fundamentalnym powodem decyzji o odejściu z tego świata jest poczucie braku wsparci a i istnienia więzi z rodziną i przyjaciółmi czy też głębszych znajomości z rówieśnikami."

Po tym poznają...

Młody człowiek - w oczach wielu: wybraniec losu, obdarzony talentem, pozwalającym mu w ogóle być na studiach, plasującym go gdzieś wyżej w społeczeństwie, w którym brak pracy i bieda zaczynają świdrować świadomość i dominować w rozmowach - nie widzi przed sobą przyszłości i nie chce wyjść jej na spotkanie. Stan niepojęty. Dla kogoś, kto nigdy go nie doświadczył - nie do zrozumienia.

To są jednak ludzie, którzy żyją obok nas, którym rzeczywistość w pewnym momencie tak zaciąży, że nie dają rady. Taka straszna ta rzeczywistość? My również w niej żyjemy, więc wiemy, że nie aż tak straszna. W ich odczuciu jednak - nie do udźwignięcia. Jak więc ja sobie r adzę? Myślę chwilę i wiem: przyjaciele, rodzina, konkretne cele, zadania - to wszystko sprawia, że jest bardziej do przodu niż do tyłu. U wielu z Was pewnie tak samo. Chciałoby się powiedzieć naszym udręczonym bliźnim - na skraju ich zmęczenia i przerażeni a życiem - że będzie lepiej. Jak ich stan zauważyć?

- Brać pod uwagę zachowanie w towarzystwie, to, jak odnosi się do innych, jak mówi o swojej przeszłości, rodzinie - mówi Kasia. - Słuchać, na co zwraca uwagę, gdy krytykuje otaczający go świat, jak mówi sam o sobie, czy używa np. stwierdzeń: "jestem do niczego", "nigdy nic mi się nie udaje", "i co z tego, że studiuję... ". Radykalnie negatywna autokrytyka jest objawem zaawansowanego zagubienia i bardzo niskiej samooceny.

- Często jest tak, że potencjalny samobójca ma bardzo niską samoocenę, wpada w depresję, mówi o możliwości skończenia ze sobą, daje różne "sygnały" otoczeniu, szuka kogoś bliskiego, kto go wysłucha, dowartościowuje - twierdzi Agnieszka.

"Spotyka się pewne podobieństwa w działaniu osób, które planują wprowadzenie w życie decyzji o samobójstwie. Jest to np. mówienie o śmierci, dominacja czarnych myśli, katastroficznych scenariuszy rzeczywistości czy przekazywanie innym rzeczy niezwykle cennych, ważnych dla tej osoby. - mówi Elżbieta Szumiło. - Ale skupienie się na tych powszechnych symptomach może zmniejszyć wrażliwość na inne mniej specyficzne zachowania osób planujących samobójstwo. Ważne jest, żeby dostrzegać wszelkie przejawy przeciągającego się przygnębienia, stanów depresji, alienacji, zam knięcia i choćby pozorów dziwności zachowania, i na nie reagować czujną obecnością obok".

Sygnały więc do nas być może docierają, choć czasem pewnie - przy wszystkich naszych obowiązkach, sprawach "na wczoraj" - nie zobaczymy i nie usłyszymy ich tak, jak powinniśmy.

Po pierwsze - być

Nie każdy znał osobiście młodego człowieka, który potem sam zadecydował o swojej śmierci. Większość z nas pewnie nie chciałaby przeżyć takiej sytuacji.

Mamy jesień - czasem wichury za oknem, często więcej deszczu niż słońca. Zbliża się zima, a z nią długa wieczorno-nocna ciemność. Statystyki podają, że w Polsce ok. 400 tysięcy młodych ludzi cierpi na depresję. Nie wiem, czy ja mogę coś na to poradzić. Nie wiem, czy powinnam się tym przejmować - dopóki sama nie przeżyję kosz maru czyjejś rozpaczy, śmierci kogoś bliskiego... W środku jednak kołacze po cichu wyrzut: "byłem chory, głodny, spragniony... " - a Ty nic nie zrobiłeś! Ale jakie mamy możliwości? Być czujnym, patrzeć, słuchać - to zawsze możemy. Człowiek przed decyzją samobój stwa nie przyjmie żadnej bylejakości, udawanego zainteresowania.

Są sprawy, sytuacje, które nas do przodu pchają, motywują, sprawiają, że mimo wszystko chce się żyć. Może wystarczy powiedzieć o tym ludziom, którzy stracili nadzieję? Powiedzieć, gdzie są dla nich miejsca, możliwości, co im pomoże zobaczyć "drugą stronę medalu", co w życiu warto i trzeba...

"Być z innymi. Mieć różne marzenia, zadania, które się lubi czy chce wykonywać. Nie pozwalać sobie na długotrwałe stany marazmu - po prostu szukać "występów skalnych", na których można się podciągnąć choć trochę w górę, np. przez spotkanie z osobą bardziej optymistyczną, doświadczoną, zaradną niż my w danej chwili - radzi Elżbieta Szumiło, psycholog. - Młodość nie jest czasem na trwanie w stagnacji. Trzeba ł apać jak najwięcej i to z różnych obszarów, przymierzać się do różnych miejsc, zadań... by wybrać to swoje jedyne. Może naturalne powinno się stać tworzenie grup wsparcia dla studentów czy jakieś zajęcia warsztatowe z radzenia sobie ze stresem, asertywności, komunikacji, podejmowania decyzji."

Próbuję zastanowić się nad kondycją człowieka bardzo załamanego... Wiem dobrze, że nie wystarczy wtedy wiedza, świadomość, że każdy jakoś sobie w życiu poradzi, że jakoś to będzie, że są sposoby na trudne sytuacje. Tej wiary brakuje. Dobre rady nie zdają egzaminu. "Przede wszystkim jednak OBECNOŚĆ OBOK to jest to, czego najbardziej i zawsze potrzeba KAŻDEMU człowiekowi, a co dopiero temu, który jest na zakręcie życiowym. - mówi Elżbieta Szumiło. - Może to się przejawiać staraniem o przebywanie z tą osobą, spędzanie z nią czasu, może zasugerowanie i doprowadzenie tej osoby do rozmowy z kimś kompetentnym. Może czasem wystarczy jakaś karteczka zostawiona na stole w akademiku, wyrażająca pamięć, troskę o współlokatora, może krótki e-mail czy sms, może ciepłe słowo czy uśmiech."

- Pomoc to bycie z takim człowiekiem - twierdzi tak również studentka, Małgorzata. - może tylko wysłuchanie, może porady, być może i pomoc finansowa.

- Pomocą może stać się zwykła rozmowa, zainteresowanie tą osobą, ukazanie mu innych, wyższych wartości życia - mówi Anna. - W cięższych przypadkach skłonienie do kontaktu z poradniami, specjalistami.

Nie tak jak świat

Myślę, że trudności są sensem życia. Znam ludzi, na których nie ciążą obowiązki i problemy pochłaniające większość z nas, a którzy mimo to nie są przekonani o swoim szczęściu.

Uważam, że każdy potrzebuje tych trudności i obowiązków - na własną miarę. Jak to jest, że czasem zaczynają się wydawać jakby nie na nas uszyte?

Osobiście nie wyobrażam sobie, jak przeszłabym przez różne problemy - w moim odczuciu przekraczające możliwości, które we mnie są - bez Wiary. W Boga, w szczęście, w zmartwychwstanie... Dzięki Wierze wiem, że pokój, którego szukamy, sens życia można znaleźć w sobie - mimo cierpienia i mimo tego, co oferuje nasz świat, zawikłana rzeczywistość. I paradoksalnie - nie wtedy, kiedy moje życie wirowało w obrotach tymczasowego powodzenia i szczęścia, ale kiedy pojawiło się wielkie cierpienie, naprawdę u wierzyłam w zmartwychwstanie. Wiem, że przejście przez pustynię zawiedzionych nadziei, niespełnionych oczekiwań, bolesnych konfrontacji, wyrywania korzeni przywiązań i wszelkich trudnych - dla każdego z nas innych - doświadczeń jest po to, by znaleźć coś w ięcej i głębiej.

Obyśmy nie zrezygnowali z szukania i w miarę możliwości pomagali innym to odkrywać...




   KONKURSY

 NEWS

   :: Sierpień
   1OFF Festival Katowice 2014
   11Sziget Festival
   21Tauron Nowa Muzyka 2014

 
   :: Wrzesień
  Brak wydarzeń

 
   :: Październik
  Brak wydarzeń

 
   :: Listopad
  Brak wydarzeń


 DODAJ WYDARZENIE

Login:
Hasło:



Redakcja    |     O nas    |     Oferta    |     Kolportaż    |     Kontakt