W starym piecu diabeł pali
Z ludowymi porzekadłami nie warto dyskutować. O tym też opowiada najnowsza książka Sarah Waters, która zyskała nominację do Nagrody Bookera w mijającym roku. Akcja powieści „Ktoś we mnie” toczy się w podupadającym XVII-wiecznym angielskim dworku, kilka lat po zakończeniu drugiej wojny światowej. Nic nie zapowiada dramatycznych wydarzeń, w których wezmą udział mieszkańcy Hundreds Hall: wdowa po pułkowniku Ayresie – prawdziwa „dama w starym stylu” oraz jej dwoje dorosłych dzieci – ekscentryczna Caroline i okaleczony podczas wojny Roderick. Początkowo niepokój czytelnika może budzić jedynie los zaniedbanego dworku oraz podupadającego angielskiego ziemiaństwa, które nie może przystosować się do nowej, powojennej rzeczywistości. Okazuje się jednak, że Hundreds Hall stanie się scenerią wydarzeń, na których tle nieciekawa sytuacja ekonomiczno-społeczna właścicieli traci na znaczeniu. A wszystko zaczyna się pewnego popołudnia podczas podwieczorku, na który pani Ayres zaprasza najbliższych sąsiadów… Tragedia, która się wydarzy, pociągnie za sobą lawinę nieszczęść prowadzącą do całkowitego upadku domu i jego mieszkańców. Narratorem powieści jest lekarz rodziny, który – choć stopniowo daje się porwać wydarzeniom – do końca nie wierzy w istnienie ducha nawiedzającego posiadłość. Powieść Sarah Waters nie zadziwia oryginalnością, bo na temat starych dworków, w których straszy, napisano już chyba wszystko, niemniej wartka fabuła i umiejętne stopniowanie napięcia nie pozwala ustać w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, kim lub czym jest tajemnicza siła z Hundreds Hall.
Izabela Wierzchacz
Sarah Waters, „Ktoś we mnie”, Prószyński i S-ka 2009
Inny Mankell
– Będziesz czytał kryminał? – A dlaczego nie? Twórczość Raymonda Chandlera czy Agathy Christie uważana jest nie tylko za klasykę literatury popularnej, ale także za klasykę literatury w ogóle. W powieściach Mankella szukam nie tylko zajmującej zagadki kryminalnej, ale również – a czasem przede wszystkim – nastroju i pogłębionej psychologii postaci.W „Chińczyku” Mankell bezbłędnie nakreślił nową postać – sędzię Birgittę Roslin, równie wyrazistą, jak Kurt Wallander. W Hesjovallen, małej wiosce na północy Szwecji, dochodzi do masowego mordu – 18 starszych ludzi i dziecko ginie, zarąbani mieczem. Tymczasem Birgitta Roslin, doświadczona sędzia z Helsingborgu odkrywa, że jest spokrewniona z jedną z zabitych rodzin. Trop wiedzie do Chin…Mankell stworzył skomplikowaną i bardzo stopniowo wyjaśnianą zagadkę, pełną fałszywych tropów i pozornych oczywistości. Przeniesienie części akcji do XIX-wiecznych i współczesnych Chin skutkuje jednak zniknięciem sugestywnego klimatu. Autor robi wszystko, byśmy znaleźli się w Państwie Środka, ale podczas lektury nie mogłem pozbyć się wrażenia pewnej sztuczności. Oprócz kryminalnej zagadki Mankell chce przekazać czytelnikowi swoje spojrzenie na relacje między Chińczykami a białymi ludźmi. Robi to jednak w sposób uproszczony i dlatego „Chińczyka” – powieść zakrojoną ambitniej niż te o komisarzu Wallanderze – czytać można głównie jako pasjonujący psychologiczny kryminał. Tylko tyle i aż tyle, bo niewielu tak znakomitych autorów, jak Mankell, uprawia ten gatunek.
Marek Misiak
Henning Mankell, „Chińczyk”, W.A.B. 2009
Reklama dźwignią handlu
Powietrze z Krynicy, wóz transmisyjny Radia Maryja, pralko-budzik czy skóra z barana na lewarek skrzyni biegów. Żyjemy w czasach, kiedy sprzedać można wszystko. Wystarczy wiedzieć, jak. A że reklama dźwignią handlu, pozostaje nam wymyślić jedynie odpowiedni slogan reklamowy dla naszego produktu.
Dla tych, którzy twierdzą, że w reklamie było już wszystko, szukających źródła inspiracji, czy zwyczajnie zainteresowanych tekstami marketingowców powstał „Słownik sloganów reklamowych” autorstwa Marty Spychalskiej i Marcina Hołoty. Jak głosi tekst na okładce, znajdziemy tam „500 najciekawszych pod względem językowym lub najbardziej popularnych sloganów reklamowych, które pojawiły się w kampaniach telewizyjnych w ciągu ostatnich 10 lat.”. Jeśli traktować go stricte jako słownik czy leksykon, to biorąc pod uwagę ilość produktów zalewających polski rynek, jest to zestawienie niekompletne. Jeśli jednak podejdziemy do lektury z lekkim przymrużeniem oka, odkryjemy w „Słowniku…” źródło niewyczerpanej zabawy. Szczególnie że autorzy podają nie tylko te najbardziej zapadające w pamięć slogany, które na dobre zadomowiły już się w potocznym języku („Bogdan mówi bankowy”, „Ociec, prać?”) czy legendy polskiej reklamy („Oferta ZREMB-u zawsze na czasie”), ale również slogany mniej znane szerszej publiczności i wpadki speców od reklamy („Odnajdziesz piękno w betonie”, „Dobre krycie w dobrej cenie”, „Komunio wróć”).
Maciej Zasada
Marta Spychalska, Marcin Hołota, „Słownik sloganów reklamowych”, Wydawnictwo Naukowe PWN 2009
Jelinek rozlicza
Po czternastu latach od momentu pierwszego wydania „Dzieci umarłych” ukazują się po raz pierwszy w Polsce. Elfriede Jelinek (austriacka laureatka Literackiej Nagrody Nobla z roku 2004) przedstawia powieść ciężką lecz wartościową. Powieść, w której mimo pięknego tła alpejskich stoków, głównymi bohaterami są istoty martwe, a właściwie zawieszone między światem żywych a otchłanią śmierci. Jednak to nie literatura grozy. To horror austriackiej rzeczywistości, gdzie panuje szaleństwo, zakłamanie i brak poszanowania dla życia. Jelinek z niemal wyczuwalną pasją rozlicza społeczeństwo, które samo nie rozliczyło się jeszcze. Piętnuje zbrodniczą nazistowską przeszłość i bezmyślną pop-teraźniejszość Austrii – kraju, który autorce jawi się jako jeden wielki cmentarz, gdzie umarłymi i dziećmi umarłych są nie tylko główni bohaterowie powieści. Fabuła zdaje się być jedynie pretekstem do podjęcia tematów ważniejszych. Zresztą samej akcji jest w „Dzieciach…” niewiele. Poczynania bohaterów zdają się być zatopione w misternie skomponowanych słownych konstrukcjach, pełnych zaskakujących metafor i niecodziennie lecz trafnie dobranych porównań. To wszystko razem daje efekt zgoła piorunujący. Ciężki lecz fascynujący zarazem. „Dzieci umarłych” to pozycja, której nie da się po prostu przeczytać i zapomnieć. I warto nie zapomnieć…
Piotr Suszczak
Elfriede Jelinek, „Dzieci umarłych”, W.A.B. 2009